Co dziesiąty Polak…

co dziesiąty polak

Co dziesiąty Polak jest osobą z niepełnosprawnością. Jest nas ponad 3,1 mln, czyli ponad 12% Polaków! Pomimo tego, nie wiem jak Wy, ja mam wrażenie, że w przestrzeni publicznej dalej wydajemy się być zjawiskiem dość egzotycznym. Nie mam tu na myśli jedynie rynku pracy, ale też relacje prywatne.

Mojej niepełnosprawności na pierwszy rzut oka nie widać – a nawet jeśli, to tylko wierzchołek góry lodowej. Nie mam problemu z dzieleniem się różnymi historiami i przemyśleniami w gronie znajomych, dlatego naturalnie wynika, że wspominam o jakichś trudnościach czy przygodach związanych z niepełnosprawnością. Takie rozmowy dotyczą również tematów pracy. Miałam wrażenie, że wiele osób unikało podejmowania tematu albo było zaskoczonych. Jestem niepełnosprawna, a nie jeżdżę na wózku, utrzymuję się i żyję samodzielnie… Ciekawostka! A przecież ludzi w podobnej sytuacji jest o wiele, wiele więcej.

Mieliście kiedyś tak, że sami się cenzurowaliście? Omijaliście jakąś ciekawą historię, aby nie przykuwać uwagi do roli, jaką zagrała niepełnosprawność? Albo naszło Was wrażenie, że wśród sprawnych powinniście się tłumaczyć ze swojej niepełnosprawności? Nie chcę takich myśli, wolę mówić swobodnie.

Jakiś czas temu doszłam do wniosku, że najlepszym, co mogę dać sobie i otoczeniu, jest swoboda. Zauważyłam, że jeśli ja się spinam i czuję niezręcznie, to moi znajomi i współpracownicy jeszcze bardziej podchodzą do tematu jak do jeża. Jeśli przez moją niepełnosprawność wydarzyła się jakaś sytuacja, to mówię o niej – po prostu. Tak, jak powiedziałaby to sprawna koleżanka albo kolega z pracy. W końcu moja niepełnosprawność jest czymś naturalnym, tak jak temat, którym dzielili się współpracownicy. Oczywiście długa droga przede mną, często brakuje mi cierpliwości zarówno do siebie, jak i otoczenia, ale kroczek po kroczku idziemy do przodu.

Skip to content