Po pracy czas na pasję! Wywiad z Niepełnosprawnym Turystą

Opublikowane przez Redakcja TASMAN w dniu

AGENCJA ZATRUDNIENIA SOD-JANISZEWSKI, PROJEKT „TASMAN BY SOD” – BLOG

Po pracy czas na pasję! Wywiad z Niepełnosprawnym Turystą

Czym się zajmujesz na co dzień?

Na co dzień jestem prawnikiem i prowadzę w Gdańsku kancelarię zajmującą się przede wszystkim odszkodowaniami. Mam też otwarty przewód doktorski z nauk prawnych i w związku z tym, prócz pracy zawodowej, dużą część mojego czasu pochłania praca naukowa. Na szczęście już bliżej niż dalej i mam nadzieję w najbliższych miesiącach sfinalizować te moje akademickie ambicje pozytywną obroną przygotowanej rozprawy doktorskiej i uzyskaniem stopnia doktora z zakresu prawa.

Prócz tego sporo czasu spędzam na siłowni lub ćwicząc w plenerze, a także zwiedzając Polskę i Europę. To też moja codzienność.

Jesteś podróżnikiem. Skąd zamiłowanie do podróży?

Miłość do podróży przyszła znienacka. Po prostu chyba wcześniej nie spróbowałem tego kawałka z tortu życiowych atrakcji i w momencie jego skosztowania, bardzo się w nim rozsmakowałem. Teraz najchętniej wyjeżdżałbym co weekend. Nie koniecznie daleko, może być całkiem bliziutko.

Jak godzisz codzienne życie z pasją?

Szczerze mówiąc to trudne pytanie. Nigdy się nad nim nie zastanawiałem. Myślę, że żeby dobrze pracować, trzeba też dobrze wypoczywać. Zmęczenie w pracy często wynika także z braku umiejętnego odpoczynku w wolnym czasie. Uważam, że warto robić sobie małe przyjemności, ale też trzeba nauczyć się z tych małych rzeczy cieszyć. Wtedy to wszystko samo się układa. Na siłowni i innych treningach spędzam miesięcznie ponad 20 godzin, zawsze z muzyką na uszach. Ten zestaw bardzo mnie odpręża i ładuje baterie. Prócz tego wspomniany doktorat i obowiązki domowe jak opłacenie rachunków, sprzątanie czy zakupy. Nie odmawiam sobie również dobrej książki czy filmu, a mimo to wszystko jakoś idzie do przodu i na wyjazdy raz dłuższe raz krótsze zawsze się czas znajdzie. Chyba nie ma się co zastanawiać tylko po prostu robić swoje 😉

Jakie kraje/miejsca odwiedziłeś i czy trudno było odbyć taką podróż na wózku?

Mam na swoim rozkładzie naprawdę sporo miast europejskich, a niektóre kraje jak Włochy, Hiszpanię, Niemcy czy Litwę odwiedziłem kilkukrotnie. Prócz wspomnianych powyżej, sprawdziłem jak przystosowane są niektóre miasta na Malcie, w Anglii, Irlandii, Portugalii, Francji, Austrii, Słowacji, Czechach, Szwecji czy Holandii. Bywam też poza Europą, jak chociażby w Izraelu czy Egipcie. W sferze marzeń, na razie, pozostaje Japonia lub Korea Południowa.

Każde z miejsce w którym byłem pozostawiło niezapomniane wspomnienia. Czasem dość traumatyczne jak angielski Londyn czy Izrael, o czym już można lub w najbliższym czasie będzie można, przeczytać na moim blogu www.niepelnosprawnyturysta.pl, by innym razem zostawić w pamięci niesamowite krajobrazy jak kanaryjska wyspa Lanzarote czy katalońska Majorka lub wyjątkowe spotkania z kulturą jak paryski Luwr. Przy okazji zachęcam też do odwiedzenia i obserwowania profilu bloga oraz mojego konta na Instagramie: luka_hecman, gdyż dzielę się tam na bieżąco swoimi doświadczeniami i zdjęciami z codziennego życia na wózku. Nie tylko z podróży.

Wracając jednak myślę, że każde miejsce ma swój urok. Wszystkie są na swój sposób piękne, a fakt wyjazdu, relaksu i odkrywania nowego, zawsze budzi w nas pozytywne emocje. Nawet jeśli czasem dosłownie i w przenośni, „jest pod górkę”.

Pamiętam, że pierwszy dalszy wyjazd był nieco stresujący, przede wszystkim z uwagi na lot samolotem. Okazało się jednak, że nie taki diabeł straszny jak go malują, a podróż tym środkiem transportu, w tej chwili uważam za najlepszy sposób.

Czasem na miejscu docelowym mojej wycieczki, mimo pewnych wcześniejszych przygotowań, coś mnie zaskoczy, coś uniemożliwi dotarcie tu czy tam, skorzystanie z jakiejś atrakcji, ale tak w życiu bywa i nie ma co się stresować tylko szukać rozwiązania, a jeśli nam się to nie uda, zamienić ten rodzaj atrakcji na inny.

Prawda jest taka, że jak słusznie zauważył chiński filozof Lao-tzu „nawet najdalsza podróż zaczyna się od pierwszego kroku”. Każdy kolejny wyjazd wzmaga ekscytację, a minimalizuje obawy. Z każdą kolejną podróżą zdobywamy nowe doświadczenia, uczymy się też jak podróżować by było nam komfortowo. Trzeba się tylko odważyć. Odwaga to w ogóle ważna cecha u osób z niepełnosprawnościami wszelkiego rodzaju, więc warto ją trenować 😉

Wyjeżdżam nie tylko za granicę, ale także zwiedzam Polskę, więc jeśli ktoś jest zainteresowany atrakcjami w naszym pięknym kraju możliwe, że odpowiedź na pytanie czy jest ono przystosowane, a także jak wygląda okiem wózkersa, znajdzie na moim blogu. Opisuję tam także przystosowania takich miejsca jak teatr czy opera.

Jakie miejsce było najlepiej, a jakie najgorzej dostosowane?

Myślę, że nieźle przystosowana jest Barcelona, choć trzeba mieć na uwadze, że jak każde miasto nadmorskie charakteryzuje się wahaniem terenu, trzeba więc nastawić się na jazdę z górki pod górkę. Za to miasto przepiękne, a atrakcje fantastyczne i dostosowane.

Z innych lokalizacji, to mimo iż samego Paryża bym nie polecał specjalnie, gdyż nie zachwycił mnie tak jak chociażby wspomniana Barcelona, to jednak jeśli chodzi o przystosowanie to muzeum Luwr czy podparyski Disneyland są godne pochwały.

Zdarzało się nie raz i nie dwa, że mimo zapewnień hotel nie był przystosowany w pełnym zakresie dla osób poruszających się na wózku, tak było np. na Majorce bądź atrakcja turystyczna, mimo posiadania windy, nie umożliwiała ze względów bezpieczeństwa, na wejście do niej osobie na wózku – kazus wieży telewizyjnej w Berlinie. Jednakże nie wiem czy któreś z miejsc gdzie byłem, mógłby odradzać kompletnie. Takiej tragedii sobie nie przypominam. W każdym miejscu była możliwość zwiedzenia czegoś „zamiast”. Czasem okazywało się, że to miejsce „zamiast” zachwycało i pozostało w pamięć, choć na pierwotnej trasie zwiedzania jej nie było – zachęcam do przeczytania blogowego wpisu o „Chacie Garibaldiego w okolicach Rawenny”.

Masz jakąś „złotą radę” dla czytelników, którzy chcieliby zaplanować podróż mimo niepełnosprawności?

Jak już wspomniałem – odwagi! Przygotujcie się do wyjazdu, zaplanujcie tyle ile jesteście w stanie, poczytajcie o miejscu do którego się wybieracie, zróbcie reaserch w internecie, ale przede wszystkim bądźcie otwarci na to, co Was spotyka po drodze. Otwórzcie się na świat, a on otworzy się na Was. Lubię paremię św. Augustyna „póki walczysz jesteś zwycięzcą” i taka jest moja życiowa prawda 😉

Dziękuję za wyczerpujące odpowiedzi i życzę dalszych sukcesów w realizacji pasji!

Katarzyna Kozioł


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *