Wywiad z naszym pracownikiem Januszem Jaworskim w ramach projektu “Sprawni w pracy”​

Opublikowane przez Redakcja TASMAN w dniu

AGENCJA ZATRUDNIENIA SOD-JANISZEWSKI, PROJEKT „TASMAN BY SOD” – BLOG

Wywiad z naszym pracownikiem Januszem Jaworskim w ramach projektu "Sprawni w pracy"

Jak wygląda Twoje codzienne życie? Jakie masz obowiązki w pracy? Jakie pasje? Opowiedz nam coś o sobie.

Moje codzienne życie „kręci się” głównie wokół pracy, ćwiczeń oraz pisaniu pracy magisterskiej, a właściwie jej udoskonalaniu, bo już jest prawie gotowa. Wprowadzam tylko drobne poprawki. W pracy zajmuję się wprowadzaniem faktur do programu księgowego, wyszukiwaniem informacji w Internecie, a także aktualizacją teczek pracowniczych. W skrócie – wykonuję różne prace biurowe.

Moją pasją jest CrossFit, który trenuję już od ok. 3 lat. Na początku była to raczej zabawa i sposób na rozładowanie emocji oraz rehabilitacja. Teraz w zasadzie też, z tym, że podchodzę do tego nieco poważniej. Zacząłem wykonywać ćwiczenia (moim zdaniem) bardziej prawidłowo. Staram się szczególnie dbać o technikę, trenuję ok. 4-5 razy w tygodniu.

Jazda rowerem również jest moją pasją. Lubię jeździć tak po prostu, a jak mam okazję uczestniczę w rajdach rowerowych, jeżdżę na różne wycieczki rowerowe. Mam jeszcze kilka innych pasji jak film, muzyka, ale opisanie wszystkich zajęło by trochę czasu, także uznajmy, że te dwie to takie moje „główne” pasje😊.

Kiedy i jak zaczęła się Twoja przygoda na rynku pracy?

Swoją pierwszą pracę zacząłem w firmie u mojego Taty. Stało się to w sposób kompletnie niezaplanowany. Uczęszczałem w tym czasie do pewnego Studium. Chodząc tam kilka miesięcy, stwierdziłem, że to nie dla mnie. Po czym nie wróciłem już tam po przerwie międzysemestralnej. Kontynuując, rodzice uznali, że zamiast siedzieć w domu, powinienem zacząć pracę. I tak właśnie się stało.

Czy od razu wiedziałeś czym chcesz się zajmować?

W tym czasie nie miałem pojęcia czym chcę się zajmować. Jak wcześniej opisałem mój pierwszy kontakt z rynkiem pracy był niezaplanowany, także spodziewałem się różnych czynności, które będę musiał wykonywać. Pamiętam, że po prostu chciałem być odpowiedzialny za jedną, konkretną dziedzinę. Widocznie najlepiej sprawdziłem się w pracach biurowych. Także wynikło to naturalnie.

Czy pamiętasz jakieś zabawne, nietypowe bądź niezbyt przyjemne sytuacje związane z Twoją pracą jako osoby z niepełnosprawnością? Opowiesz nam o nich?

Nie mogę sobie przypomnieć. Na pewno były takie sytuacje, jednak nie odnajdę ich w mojej pamięci.

Mam za to ciekawe przypadki z ludźmi, którzy mnie nie znają. W pracy z reguły mnie znają. Kiedyś np. podchodzę do gościa na ulicy spytać go o drogę gdzieś tam, a on do mnie „I don’t speak English”😊. Dla wytłumaczenia, ze względu na swoje schorzenie, mówię polszczyzną nie do końca dla wszystkich wyraźną i zrozumiałą. To taka śmieszna sytuacja, były jeszcze inne, mniej zabawne np. ze Strażą Miejską, jak mnie zatrzymali, bo w złym miejscu przekraczałem ulicę. Zacząłem się tłumaczyć, oni wzięli mnie za pijanego po czym zakuli w kajdanki i na maskę samochodu, który stał w pobliżu. I mandacik oczywiście. Powinni zlikwidować Straż Miejską. O ochroniarzach w sklepach już nie wspomnę, bo też miałem z nimi kilka „przygód”.

Czy uważasz, że rynek pracy jest przychylny dla osób z niepełnosprawnością?

Oczywiście. Z każdym rokiem coraz bardziej. Tak mi się wydaje, że kiedyś (powiedzmy te 20 lat temu) nie tyle, że nie było mowy o zatrudnianiu OzN, ale trudności były o wiele większe. Nie było tylu Fundacji pomagających w tej kwestii, było więcej barier architektonicznych (niby takie szczegóły, ale jednak). Wydaje mi się, że wszystko jest teraz bardziej przyjazne. Podejście ludzi stało się trochę inne, lepsze.  Kiedyś osoby na wózku czy lekko „połamane” krępowały się wychodzić z domu, bo były wytykane palcami. Teraz to normalne i ludzie podchodzą do tematu bardziej przyjaźnie.

Poza tym jest tak, że od kilku, może nawet kilkunastu lat, na rynku pracy pojawiły się oferty dedykowane dla OzN lub po prostu dla wszystkich, włączając również OzN. Kiedyś moim zdaniem sami pracodawcy z reguły nie chcieli zatrudniać osób niepełnosprawnych. To było dla nich niewygodne, ich myślenie było krótko mówiąc „betonowe”, że tak się kolokwialnie wyrażę.

Te wszystkie czynniki wpłynęły bardzo pozytywnie na to co się dzieje w dziedzinie zatrudniania OzN.

Co sądzisz o agencjach pośrednictwa pracy w kontekście osób z niepełnosprawnością?

Sądzę, że są one bardzo pomocne, może „niezbędne” jest za mocnym słowem, ale bardzo się przydają. Nie chciałem już dłużej pracować w firmie rodzinnej, chciałem spróbować czegoś na własną rękę. Pracowałem w pewnej firmie, po czym nie przedłużono ze mną umowy. Normalna sprawa. Chodziłem miesiącami do Urzędu Pracy dla OzN. I co? Pracownik Urzędu ciągle mówił „no, niestety… przykro mi, musi Pan uzbroić się w cierpliwość…”. Rozumiem, ale bez przesady, rok, dwa mam czekać? Generalnie miałem wrażenie, że niespecjalnie zależało mu na tym, czy znajdę pracę czy nie.

Udałem się w końcu do Fundacji  Maltańskiej, umówiono mnie wtedy na rozmowę, właśnie z człowiekiem zajmującym się pośrednictwem pracy dla OzN i bardzo szybko znalazłem zatrudnienie. Inaczej dalej musiałbym czekać, aż panowie z UP pomogą mi znaleźć pracę.

Reasumując, myślę bardzo pozytywnie o agencjach pośrednictwa pracy w kontekście OzN.

Co najbardziej cenisz sobie w pracy?

W pracy najbardziej cenię sobie moich współpracowników. Co by tu jeszcze dodać? Cenię sobie tych ludzi naprawdę, nie kpię, tak po prostu jest.

Cenię sobie również obowiązek wstania rano i nieustanne stawianie czoła codziennym zadaniom, wyzwaniom związanym z pracą i czynnościami, które w niej wykonuję.

Dziękujemy Januszowi za odpowiedzi!

Katarzyna Kozioł


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *