Wywiad z Angeliką Greniuk, autorką strony “Angela Hook” w ramach projektu “Sprawni w pracy”.​

Opublikowane przez Redakcja TASMAN w dniu

AGENCJA ZATRUDNIENIA SOD-JANISZEWSKI, PROJEKT „TASMAN BY SOD” – BLOG

Wywiad z Angeliką Greniuk, autorką strony "Angela hook" w ramach projektu "Sprawni w pracy".

Dzisiejszy wywiad przeprowadzony został z Angeliką Greniuk, młodą ambitną i ciągle rozwijającą się dziewczyną.

Jak wygląda Twoje codzienne życie? Jakie masz obowiązki w pracy? Jakie pasje?

Na razie moje codzienne życie skupia się na pracy, studiach doktoranckich i różnych aktywnościach, wynikających ze studiów, projektów, itd. Kiedyś prowadziłam bloga, ale obecnie brakuje mi na to czasu, więc prowadzę tylko fanpage, choć zamierzam w przyszłości kontynuować tamten pomysł. Ogólnie jednak staram się dbać o swój komfort psychiczny i resztki wolnego czasu przeznaczać na aktywności, które pobudzą kreatywnie mój mózg.

Pracuję jako redaktor na stronie internetowej, związanej z tematyką niepełnosprawności. Moje główne obowiązki w pracy to administrowanie stroną internetową, wyszukiwanie informacji, pisanie tekstów, redagowanie przysyłanych tekstów, artykułów, informacji prasowych i zamieszczanie ich na stronie, również obróbka zdjęć, czasami trzeba zrobić napisy do filmików, tłumaczyć teksty z zagranicznych źródeł, itp. Uważam się też za szczęściarę, bo lubię swoją pracę, zawód i ludzi w redakcji, ale głównie ze względu na możliwość rozwoju w temacie niepełnosprawności.

Pasje to ciężki temat 🙂 nie wiem, czy to, o czym napiszę jest pasją, ale na pewno jest to taka rzecz, z którą jestem codziennie i która “nie daje spokoju”, jeśli ją zostawiam i zaczynam kierować życie w innym kierunku. Szukam odpowiedzi na różne pytania o zmiany w mentalności osób z niepełnosprawnością, mentalności społecznej, kulturowej, żeby choć trochę lepiej – godnie, samodzielnie i w poczuciu bycia wartościowym człowiekiem – nam, ludziom z jakąś niepełnosprawnością lepiej się żyło. Jak możemy to zrobić sami, bez proszenia o pomoc instytucji? Albo jakie działania wyciągną ludzi pełnosprawnych i z niepełnosprawnością z negatywnego myślenia o niepełnosprawności i jak zachęcić ich, by spojrzeli na niepełnosprawność jako coś neutralnego, czego nie trzeba się wstydzić – a nawet można być z tego dumnym (ale nie w kontekście bycia superbohaterem i tego typu skrajności), itd. Drugą rzeczą, którą lubię robić i często o niej myślę jest rysowanie – przelewanie nowych pomysłów na papier.

Kiedy i jak zaczęła się Twoja przygoda na rynku pracy?

Od początku studiów public relations na dziennikarstwie działałam w różnych wolontariatach/stażach, związanych z mediami. Uczyłam się wielu przydatnych umiejętności, ale też mogłam poznawać z tej strony nieoficjalnej, bo wolontariusza, “prawa” rządzące rynkiem, np. słuchałam różnych osób jak wykonywać pracę, głównie obserwowałam relacje międzyludzkie wśród pracowników i wyciągałam wnioski typu: co służy dobrej współpracy, czego zdecydowanie nie robić ludziom, z którymi współpracujesz, nawet jeśli ich nie lubisz, czego mogą oczekiwać pracodawcy. To wszystko później przydało się i w kształtowaniu swojego charakteru i w pracy.

Pierwsza praca była na studiach licencjackich w bardzo niszowym radiu, gdzie nagrywałam audycje niecałe pół roku. W międzyczasie byłam też na praktykach zawodowych, praktykach dziennikarskich zagranicą, stażach, ogólnie ciągle coś się działo. Natomiast po obronie i ukończeniu studiów, szukałam satysfakcjonującej pracy równo 9 miesięcy. Miałam w czasie tych “poszukiwań” chyba trzy propozycje zatrudnienia z różnych agencji PR, ale nie skorzystałam; odbywałam bezpłatny miesięczny staż dziennikarski w organizacji pozarządowej, ale też płatny dwumiesięczny staż w innym miejscu. W trakcie tego stażu dziennikarskiego poznałam Szefa organizacji, w której dziś pracuję. Po kilku miesiącach od spotkania, akurat gdy kończył mi się staż w instytucji – zaproponowano mi okres próbny z możliwością zatrudnienia w mojej obecnej pracy, w której jestem już ponad trzy lata.

Czy od razu wiedziałaś czym chcesz się zajmować?

I tak, i nie. Podczas studiów przez różne aktywności poznawałam siebie i obserwowałam, w którą stronę bardziej mnie ciągnie. Na trzecim roku odkryłam bardzo konkretnie, że jestem idealistką – wykonywanie pracy dla “samej pracy”, żeby tylko zarobić, ku chwale jakiegoś “produktu”, dla dobrej reputacji firmy i itd. czyni mnie zombie i nie wzbudza żadnego życia. Musi być coś więcej, jakaś idea i działania, z którymi się zgadzam i czuję, że są jakoś “moje”, bo wnoszą coś dobrego i pożytecznego do życia innych ludzi – nie tylko mojego. Wiedziałam czego nie chcę i myślę, że to było już całkiem dużo. Na piątym roku pisałam pracę o kampaniach społecznych zw. z niepełnosprawnością w Polsce i Wielkiej Brytanii – wtedy zdałam sobie sprawę z wielu rzeczy, m.in. że temat niepełnosprawności jest chyba “mój.

Dopiero kilka miesięcy później poznałam Szefa mojej obecnej organizacji w ramach wywiadu ze stażu z innej organizacji pozarządowej. Po wywiadzie chwilę rozmawialiśmy. Potem życie podsunęło okazję pracy w miejscu, które zajmuje się tematem niepełnosprawności, dzięki temu zaczęłam dobierać i wciąż dobieram środki, żeby się rozwijać i mieć konkretną wiedzę, aby w przyszłych działaniach nie bazować na emocjach.

Czy pamiętasz jakieś zabawne, nietypowe bądź niezbyt przyjemne sytuacje związane z Twoją pracą jako osoby z niepełnosprawnością? Opowiesz nam o nich?

Hmm, zdecydowanie nie miałam nieprzyjemnych sytuacji związanych z tym, że jestem osobą z niepełnosprawnością. Tzn. widziałam czasami na niektórych wolontariatach, że niekoniecznie pasuję do grupy i trzymałam się raczej z boku, ale to raczej wynikało z innych charakterów niż z samego faktu bycia osobą niepełnosprawną.

Moje obecne miejsce pracy jest przyjazne osobom z niepełnosprawnością, więc pewnie dlatego nie ma dziwnych sytuacji. Przykładowo mój obecny Szef mediów przypomina mi o moich prawach, jeśli zdarza mi się o nich zapomnieć, więc to mówi samo za siebie 🙂 Wiele jest raczej sytuacji śmiesznych, nie wiem czy mogę podać jakiś konkret, dlatego tak ogólnie opiszę jak to wygląda. W pracy jest kilka osób z niepełnosprawnością, które mają do siebie spory dystans, więc zdarza się, że zbijamy się z różnych rzeczy – nawiązując do naszych niepełnosprawności. Osoby pełnosprawne często biorą w tym udział lub same prowokują (w pozytywnym znaczeniu słowa), ale to wszystko przebiega za naszą zgodą i oni wiedzą, na ile i z kim mogą sobie na to pozwolić.

Natomiast nie ma takich żartów czy sytuacji, gdzie ktoś świadomie przekracza granicę, tłamsi kogoś.

Czy uważasz, że rynek pracy jest przychylny dla osób z niepełnosprawnością?

Nie powiem niczego nowego. Uważam, że zdecydowanie rynek pracy wciąż nie jest przychylny – w rozumieniu, że osoby pełnosprawne i osoby z różną niepełnosprawnością mają równe szanse w dostępie do pracy czy podjęciu dobrze płatnej pracy. Choć z drugiej strony, rynek w większych miejscowościach jest delikatnie przychylniejszy niż był nawet kilka lat temu. W mniejszych miastach i miasteczkach – znaleźć zatrudnienie bez znajomości jest naprawdę sporym wyzwaniem, samo dotarcie do pracy może okazać się niemożliwe przez bariery architektoniczne lub niedostosowany środek komunikacji. To wszystko jest bardzo złożone, na myślenie o rynku pracy nakładają się inne kwestie, o których w przypadku osoby pełnosprawnej – nie trzeba tak dużo myśleć czy główkować. W samym rynku pracy na płaszczyźnie szukania zatrudnienia najbardziej mnie razi mentalność i schematy myślenia, które leżą po stronie pracodawców, ale też często po stronie części osób z niepełnosprawnością.

Co sądzisz o agencjach pośrednictwa pracy w kontekście osób z niepełnosprawnością?

Nie miałam z taką agencją do czynienia, ale znam kilka osób, które pracują jako pośrednicy pracy dla osób z niepełnosprawnością. Z jednej strony to ważna praca, która myślę, że mi samej dawałaby mi dużo satysfakcji, gdyby udało się komuś znaleźć fajną pracę lub pomóc “wystartować” z obecnej sytuacji życiowej. Natomiast z perspektywy osób z niepełnosprawnością zdania też są podzielone – mówię na podstawie komentarzy, które te osoby zostawiają na stronie, na której pracuję. Niektórzy twierdzą, że to oszustwo lub ze agencje nie mają nic sensownego do zaproponowania, a pieniądze zarabiają tylko pośrednicy. Projekty aktywizacji zawodowej to taki “pic na wodę”, a nie konkretna pomoc. Inni jednak twierdzą, że dzięki pośrednictwu pracy znaleźli pracę i powoli krok po kroku budowali swoją niezależność. Ciężko jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie.

Co najbardziej cenisz sobie w pracy?

Zdobywanie/aktualizowanie wiedzy i rozwój; wspólne podejmowanie przydatnych działań; dobrych ludzi w pracy.

Co sądzisz o dofinansowaniach i ulgach dla pracodawców gdy zatrudniają osoby z niepełnosprawnością?

Szczerze mówiąc jest to dla mnie przykre, że trzeba odgórnie “wymuszać” na pracodawcach i dawać im “zachęty” w postaci dofinansowań/ulg, by zatrudnili człowieka z niepełnosprawnością. Prowadzi to do wielu patologicznych sytuacji, o których piszą osoby z niepełnosprawnością u nas na stronie, np. wiele jest historii, gdzie pracodawcy chcą zatrudniać osobę niepełnosprawną w stopniu znacznym – bo jest największe dofinansowanie, ale jednocześnie paradoksalnie oczekują, by ta osoba była sprawna fizycznie. Jasne, że są pracodawcy, którzy normalnie – na równych zasadach z osobami pełnosprawnymi zatrudniają osoby z niepełnosprawnością, a ulga jest jakąś wtórną korzyścią, ale wydaje mi się, że są w zdecydowanej mniejszości.

Z drugiej strony, jakby się zagłębić i wyciągnąć korzyści z tej sytuacji, to możliwość dofinansowania i ulgi może być “kartą przetargową” na rozmowie kwalifikacyjnej osoby z niepełnosprawnością. Tak czy inaczej w takich sytuacjach jest jakiś nieprzyjemny zgrzyt, że niby jesteśmy na starcie “słabszymi” pracownikami i musimy “przekupić” pracodawcę ulgą. Dla mnie jest to trochę uwłaczające, ale na razie tak to działa – maksymalny zysk. Niestety, na razie nie wymyślono niczego innego, co bardziej przekona pracodawców do zatrudniania ludzi z niepełnosprawnością niż płacenie im za to lub narzucanie sankcji za brak konkretnej ilości pracowników z niepełnosprawnością na pokładzie.

Co innego jest jednak z dofinansowaniem do przystosowania stanowiska pracy – to jak najbardziej jest ok. Likwidowanie barier lub dawanie możliwości technicznego wsparcia może przełożyć się na większą wydajność pracownika z niepełnosprawnością.

Dziękujemy Angelice za obszerną wypowiedź i przy okazji zapraszamy na jej stronę na Facebooku:

https://www.facebook.com/angelahookpl/

Katarzyna Kozioł


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *