Zaparkuj na luzie!

Opublikowane przez Redakcja TASMAN w dniu

AGENCJA ZATRUDNIENIA SOD-JANISZEWSKI, PROJEKT „TASMAN BY SOD” – BLOG

Zaparkuj na luzie!

Moim pierwszym celem po wypadku było, jak największe usamodzielnienie się. Zaczęłam szukać odpowiedniego dla siebie kierunku studiów, a gdy w końcu znalazłam, pojawiła się kolejna myśl: „jak ja się dostanę na uczelnię?”
Miasto, w którym planowałam studiować było oddalone o 70km od mojego rodzinnego domu. Nie chciałam być codziennie wożona przez rodziców, którzy też mają swoje obowiązki. Zaczęłam więc szukać akademika bądź mieszkania, co nie było łatwe. Moja uczelnia nie posiadała dostosowanych domów studenta, inne odmawiały przyjęcia. Na szczęście w ostatniej chwili, za sprawą przemiłych pań kierowniczek, udało mi się dostać do akademika innej uczelni, który co prawda nie był dostosowany, ale miał podjazd towarowy, który w zupełności mi wystarczał.

Po 3 miesiącach mojego mieszkania tam, rozpoczął się remont na jednym z pięter, przy okazji którego stworzono pierwszy dostosowany pokój 🙂 Jednakże nadal nie mogłam swobodnie poruszać się między domem rodzinnym a miastem, w którym studiuję. Stało się jasnym, iż kolejnym krokiem jest kurs prawa jazdy.

Po roku zmagań, udało mi się zdać egzamin praktyczny za pierwszym razem (trwało to dość długo, lecz równolegle studiowałam dziennie i rehabilitowałam się). Miesiąc później byłam już szczęśliwym kierowcą. Moje szczęście nie trwało jednak długo. W krótkim czasie doszło do mnie, że mam dużą wolność w poruszaniu się…, lecz małą w parkowaniu 😉 
Dostosowanych miejsc parkingowych, zwanych przeze mnie kulawek, jest naprawdę mało. Często zajmowane są przez osoby, które nie posiadają uprawnień. Tłumaczeń jest wiele:

„Ja TYLKO na chwilkę” a ja TYLKO tutaj mogę stanąć, żeby spokojnie wysiąść z auta.
„To jest miejsce wyłącznie dla osób z kartą? Nie wiedziałem/am” (jasne, a ten wielki znak i wymalowany symbol na ziemi dopiero, co się pojawiły).

„Przecież jest jeszcze miejsce, zmieścimy się” a ja na wózku teleportuję się na chodnik prosto z wnętrza samochodu, bo wyjść nie będę miała, jak.

„Spieszyłem/am się do pracy” aaa do pracy! No nie ma problemu. TO całkiem inna sytuacja. Ja przecież nie pracuję, nie mam rodziny, obowiązków. Spoko, luz.

Zastanawiam się, czy ludzie naprawdę uważają to za dobre powody, czy są to po prostu wymówki? Nie jestem roszczeniowym typem człowieka, ale jeżeli osoba, która jest w pełni sprawna zajmuje miejsce przeznaczone dla mnie i innych osób z niepełnosprawnością, nie mam skrupułów. Ta osoba zabiera Nam kawałek wolności, którą i tak ograniczają uwarunkowania architektoniczne. Dlatego, jak usłyszałam o projekcie sejmu, który to ma dać prawo do korzystania z kopert weteranom niezależnie od poziomu ich sprawności i bezterminowo, zawrzało we mnie. Bezsprzecznie osoby te zasłużyły się Polsce i należy im się szacunek oraz docenienie. Jednakże nie może się to odbywać kosztem ograniczenia wolności drugiego człowieka, a niestety tak będzie, jeżeli ustawa dojdzie do skutku. Zresztą czy nie byłby to paradoks? Osoby, które służyły w imię wolności będą ją ograniczać…
Tak, jak to opisałam wcześniej, koperta to część mojej wolności. Dzięki temu, że jest szersza mogę spokojnie wyciągnąć swój wózek i pójść do pracy, z dzieckiem do lekarza czy na zakupy. Aktualnie jest to utrudnione, bo poza osobami uprawnionymi, korzysta z tych miejsc wiele osób, które nie mają prawa z nich korzystać, a rzadko kiedy jest to kontrolowane.

Więc, co będzie, jeśli do tego dojdą pełnosprawne uprzywilejowane osoby?
Mam nadzieję, że się nie przekonamy.

Katarzyna Kozioł


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *