Przemyślenia nt. rynku pracy ON – „Czym jest praca?”

           

            Czym jest praca? To miara włożonego przez człowieka wysiłku, fizycznego lub umysłowego, na drodze do osiągnięcia danego celu. Tak mówi słownik. A jak to jest w przypadku pracy osób niepełnosprawnych?

           Praca (przynajmniej w teorii) powinna przynosić, mniejsze lub większe, korzyści, zarówno dla pracodawcy, jak i pracownika. Ten pierwszy może rozwijać swoje przedsiębiorstwo czy zlecić wykonanie prac, których nie ma czasu bądź umiejętności wykonać sam. Za to drugi zyskuje źródło dochodu, jak i możliwość zdobywania doświadczenia, a co za tym idzie podnoszenie swoich kwalifikacji. Jednakże nie jest to takie oczywiste w przypadku ON (osób niepełnosprawnych).

            Myślę, że każdy w większym bądź mniejszym stopniu pragnie samodzielności, niezależności i możliwości rozwoju. Zwykle przygoda z pracą zaczyna się gdzieś w szkole średniej, gdy nastoletnie głowy marzą o własnym groszu przy duszy na ciuchy, pasje czy po prostu imprezy. Idą do popularnego fastfood’u, sieci kin czy innej dorywczej pracy, którą mogą wykonywać po szkole czy w weekendy. Później wyjeżdżają na studia i w 90% równocześnie zaczynają kolejną pracę np. w sieciówce czy jako „przynieś, podaj, pozamiataj” w korpo. Doświadczenie rośnie, człowiek uczy się systematyczności, pracy w grupie, zaczyna wiedzieć z czym to się „je”. Później przychodzą praktyki, jak dobrze się poszuka to czegoś się człowiek nauczy, nawet zostanie na stałe. Potem graduacja studiów i próby na rynku pracy, mniej lub bardziej udane, ale już z jakimś doświadczeniem. Tak to w skrócie wygląda w przypadku przeciętnego obywatela XXI wieku. Jak jesteś kulawy, niestety jest trochę gorzej.

            Nie wiem, jak to wygląda z perspektywy osoby niewidomej czy niemej, ale mogę co nieco powiedzieć o osobach poruszających się za pomocą wózka. Często jest tak, że pierwszy kontakt z rynkiem pracy mają dopiero jako młodzi dorośli. Załóżmy, że wyksztalcenie jest. Mało kto ma wcześniej okazję zdobyć jakiekolwiek doświadczenie, mimo posiadanych kwalifikacji. Umówmy się – mało miejsc jest przystosowanych dla ON, a w szczególności dla wózkowiczów. Jeśli już uda się zdobyć zatrudnienie, niestety bardzo często jest to po prostu etat stworzony tylko po to, aby uzyskać ulgi dla firmy i w rzeczywistości taka osoba, oprócz zarobku (najczęściej najniższa krajowa), nie zyskuje nic. Myślę, że są osoby którym to pasuje, ale jednak zdecydowana większość mierzy dużo wyżej, a jedyne polecenia służbowe jakie otrzymują to sprawdzenie czegoś np. w sieci czy przeredagowanie tekstu, bądź nie otrzymują żadnych. Po prostu widnieją z imienia i nazwiska na liście płac. Znam z autopsji. Niby fajnie, bo grosz wpada na tzw. „przeżycie”, ale nic poza. Żadnego doświadczenia, nowych umiejętności czy szansy na wykazanie się, po prostu „fajnie, że jesteś, masz tu parę groszy, a my spokój z opłatami na PFRON”. Brzmi dobrze, kasa za nic nierobienie, czego chcieć więcej. Niestety tak kolorowo nie jest, bo taki etat kiedyś się skończy, a my lądujemy na rynku pracy z takim samym doświadczeniem, czyli żadnym. Cały czas się zastanawiam, skąd taki stan rzeczy. Może wynikać to z braku wiedzy nt. ON, chęci oszczędzenia paru groszy dla firmy. Tylko nadal nie rozumiem, jaki sens jest zatrudniać kogoś i nie wykorzystywać go jako pracownika nawet w najmniejszym stopniu, co przyniosłoby tylko dodatkowe korzyści bez generacji kosztów, bo najniższa krajowa i tak musi być zapłacona. Jeśli już zatrudniasz pracownika to czemu go nie angażujesz? Choćby do archiwizacji dokumentów, wprowadzania danych, organizacji grafiku czy tworzenia baz danych. Niby nic, a korzysta każdy.

Kończąc, dajmy sobie szansę na osiągnięcie celu poprzez wysiłek fizyczny bądź umysłowy i mierzmy wyżej niż najniższa krajowa.

 

Katarzyna Kozioł

 

           

2 thoughts on “Przemyślenia nt. rynku pracy ON – „Czym jest praca?”

  1. Cyryl Reply

    Szanowni Państwo,dość częstą,niestety praktyką jest też zatrudnianie stażystów „z możliwością zatrudnienia na etat”, jest to fikcją bez względu na niepełnosprawność ,chodzi o ciągłość pozyskiwania „tanich ludzi”.W małych firmach bardzo często stawki były bardzo okrojone i/lub przy odmowie dalszego zatrudnienia słyszy się albo okrągłe ładne zdania albo dość częste: „Nie sądziliśmy że to będzie aż taka przeprawa z Państwowym funduszem”. 7, 5 godzinny czas pracy to mit, ponieważ gro osób z niepełnosprawnościami bardzo się angażuje w pracę poświęcając dużo więcej czasu niż tzw. zapisy ustawowe. Jest to podyktowane na początku chęcią wykazania się, później strachem przed utratą zaufania „bo przecież należy się wywiązywać z powierzonych zadań”, efektem jest praca od 9- do 4 rano. Przyznam, że wbrew obiegowym opiniom, że praca jest na wyciągnięcie ręki Można się zniechęcić i mówię to jako osoba z wyższym wykształceniem,znająca 3 języki w tym biegły angielski,posiadająca „papier” technika informatyka i hobbistycznie ucząca się choćby języka fińskiego. Szczerze mówiąc może porostu nie mam szczęścia do odpowiednich ludzi jako pracodawców? bo w swojej „karierze” zawodowej uzbierałem może ledwie 6m-cy doświadczenia zawodowego,bo „za wolno pan pracuje”, albo „jest to etat tylko na tydzień bo my mamy pracownika i jest on na urlopie, chodzi o wpis do dokumentacji że stanowisko jest przystosowane”. Inną rzeczą jest też propozycja podjęcia wolontariatu ,przed pracą niejako w celu sprawdzenia przydatności. Jest to zrozumiałe ale po 1 miesiącu człowiek dowiaduje się że „nic się nie da zrobić i dziękujemy serdecznie”.Żeby zrównoważyć nieco ten czarby obraz napiszę że znam ludzi ,którzy doskonale się odnaleźli jako analitycy internetowi czy graficy ,a chorują na dużo poważniejsze schorzenia niż moje MPD,powtórzę jednak iż w brew utartym sloganom „że obie strony powinny ON i Pracodawcy powinny budować zdrowe relacje na rynku pracy” to jednak bardzo dużo zależy od tych drugich bo to w dużej mierze pracodawca podejmuje decyzje.Jednak pracodawcy obawiają się tego że „osoba chora” będzie pewnie chodzić na zwolnienia lekarskie z byle powodu lub nie przychodzić do pracy z powodu częstych zachorowań ,myślę że pora skończyć z mitem „lwa zasiłkowego” ,który tak naprawdę pewnie i tak nie chce pracować.Ta opinia jest bardzo krzywdząca i w dużej mierze nie prawdziwa.Z wyrazami Szacunku,

    • Martyna Seklecka Reply

      Szanowny Panie,
      bardzo dziękujemy za wyczerpującą wypowiedź i uzupełnienie naszych treści na temat zatrudnienia osób z niepełnosprawnością. Staramy się zmienić ten stereotyp i wśród naszych klientów w dużej mierze z sukcesem. Zgodzę z się z Panem, że czas otworzyć oczy i dostrzec, że osoby z niepełnosprawnością chcą pracować, robią to z ogromnym zaangażowaniem i często w niczym nie odstają od pracowników pełnosprawnych.

      Pozdrawiam serdecznie,
      Martyna Seklecka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *