Niespodziewane spotkanie, ciekawa znajomość i kilka słów o dostępności Afryki.

Podczas bankietu rozmawiałam z kilkoma kandydatkami. Z jedną troszkę dłużej, z inną troszkę krócej. Tak się złożyło, że z Victorią udało mi się porozmawiać właśnie tę troszkę dłużej.
Już wtedy nasza koleżanka z Angoli okazywała zachwyt Polską, cieszyła się, że może uczestniczyć w wyborach światowych i poznać nas wszystkich. Urok tej dziewczyny ujął mnie za serce, a do tego wszystkiego doszedł jeszcze jej uśmiech. Nie omieszkałam zamieniać z nią słówka, gdy tylko stanęła na mojej drodze. Nie obyło się również bez zdjęć i wymienienia się kontami społecznościowymi.

Pomimo bardzo sympatycznych rozmów z Victorią, nie oczekiwałam, że w najbliższym czasie będziemy miały okazję porozmawiać. Zwłaszcza, że podczas pobytu w Polsce nasza modelka miała mnóstwo możliwości do poznania innych osób, nawiązywania kontaktów, etc.

Tak się jednak złożyło, że po nawiązaniu relacji przez Instagram, już następnego dnia widziałyśmy się na śniadaniu w hotelu Sobieski.

Pośpiesznie wybiegłam z domu, by zdążyć przed obowiązkami, i zabrałam ze sobą pocztówkę z wycieczki do Zakopanego, by zostawić po sobie pamiątkę.
Punkt 8:30 byłam w hotelu, gdzie przywitała mnie zaspana Victoria, ubrana w bluzę z różowym napisem Miss Wheelchair World.
Skierowałyśmy się do hotelowej restauracji, usadziłyśmy w dogodnym miejscu i zaczęłyśmy rozmawiać.

O tym, jak dużo dają takie konkursy i przedsięwzięcia – Victoria była ogromnie wdzięczna, że mogła wystąpić. To dało jej siłę, by pokazywać innym kobietom z Afryki, że wózek, niepełnosprawność nie zwalnia ich z bycia piękną. To także bodziec do aktywizowania osób z niepełnosprawnością, które bardzo często siedzą w domu i czują się bezużyteczne. Wynika to nie tylko z braku dostępności przestrzeni miejskiej, ale także ze względu na niedostępność edukacji i brak możliwości pracy.
Victoria ma ochotę zebrać grupę osób i zorganizować szkolenia związane z nowoczesnymi technologiami, by umożliwić im pracę za pomocą komputera. Uważa, że takie umiejętności wpłyną na szybsze znalezienie pracy przez osobę z niepełnosprawnością. No bo przecież komuś, kto pracuje zdalnie sprawne nogi nie są potrzebne.

Rozmawiałyśmy dużo o sytuacji osób z ograniczeniami w Afryce, dlatego, że tych osób jest dużo. Według danych WHO aż 40% ludności Afryki to osoby z niepełnosprawnościami. A 40% to prawie 300 milionów osób. Dla porównanania – w Polsce to ok. 4 miliony.
Większość z nich jest wyłączona z życia społecznego, dlatego, że świadomość tamtejszych ludzi jest bardzo mała.

Gdy słucha się takich rzeczy aż w gardle ściska.
Dopiero wtedy docenia się, jak wiele już w naszym kraju zostało zrobione.
Docenia się to, że komunikacja miejska jest dostępna dla każdego i mniej marudzi się na to, że akurat mój tramwaj podjechał bez rampy.
Docenia się to, że bez problemu można zrobić samodzielnie zakupy w dużej ilości sklepów i mniej marudzi się na to, że akurat do tego sklepu prowadzą schody.
Docenia się to, że podejmowanie nauki jest czymś oczywistym i mniej marudzi na to, że trzeba rano wstawać, by iść do szkoły.
Docenia się też to, że można podjąć pracę i samodzielnie się utrzymywać.

Osoby z niepełnosprawnością w Afryce nie mają możliwości korzystania z transportu publicznego, jeśli są na wózku – schody i ciągle za mało miejsca.
Uczelnie, szkoły też są rzadko dostępne.
Ludzie są rzadko dostępni, bo ciągle wierzą, że choroba to czy niepełnosprawność to kara za grzechy.

Takie tematy przewijały się podczas spotkania, które minęło bardzo szybko. W między czasie dołączył do nas kolega z Indii, który też nieco opowiadał o sytuacji osób z niepełnosprawnością w Indiach (ale o tym innym razem). Na koniec uzupełniłam pocztówkę dla Victorii, pożegnałyśmy się, by każda z nas mogła wrócić do swojego świata.

Bardzo dziękuję Victorii za miło spędzony czas, za informacje o Afryce i za impuls do odczuwania większej wdzięczności za to, co jest.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *