Popatrz, prześlij, pozamiataj…, czyli co rynek pracy oferuje osobom niepełnosprawnym

Opublikowane przez Katarzyna Kozioł w dniu

AGENCJA ZATRUDNIENIA SOD-JANISZEWSKI, PROJEKT „TASMAN BY SOD” – BLOG

Popatrz, prześlij, pozamiataj…, czyli co rynek pracy oferuje osobom niepełnosprawnym

Kontynuując poprzedni wpis, w którym to poruszyłam problem doświadczenia na rynku pracy osób z niepełnosprawnością, znajdujemy się w momencie rozpoczęcia kariery zawodowej.

Gdzie obecnie najczęściej szukamy pracy? Poprzez Internet. Jest to przestrzeń bez barier, w której każdy porusza się jak równy z równym. Jest to również najszybszy sposób: wystarczy urządzenie podłączone do sieci i mamy praktycznie nieograniczony dostęp do potrzebnej nam wiedzy, w tym przypadku nt. pracy dla osób z orzeczeniem.

W celu napisania artykułu, zrobiłam mały research, przeglądając naprawdę sporą ilość ogłoszeń. Wcześniej celowo wyszczególniłam określenie „z orzeczeniem” gdyż oferty pracy dzielą się na te bez i z wymaganym zaświadczeniem o stopniu niepełnoprawności. Ba! Niektórzy pracodawcy zastrzegają sobie w ogłoszeniach, jakie konkretne niepełnosprawności mogą do nich aplikować, a które nie (i z tego, co sprawdziłam nie jest to uzależnione od rodzaju oferowanej pracy). Jestem świadoma, że nie każda praca może być wykonywana przez każdego. Jest jednak szerokie spektrum zawodów, które bez problemu można wykonywać, będąc na wózku, mając cukrzycę czy będąc osobą niesłyszącą. Takie osoby, odpowiadając na ogłoszenie, które nie jest im dedykowane, ale jest zgodne z ich umiejętnościami prawdopodobnie nie będą brane pod uwagę, gdyż nadal wiele firm boi się zatrudniać osoby z niepełnosprawnością. Wynika to najczęściej z niewiedzy.

A co z ofertami kierowanymi do osób z niepełnosprawnością?

Najczęściej to:

  1. Popatrz… na monitoring w kantorku i „chroń” nasz dobytek, czyli ochroniarz z orzeczeniem pilnie poszukiwany.
  2. Prześlij…, czyli tak zwany pracownik biurowy, który rzadko kiedy ma sprecyzowane obowiązki na stanowisku. Tak, jak pisałam w poprzednim wpisie, często jest to etat stworzony na potrzeby ulg składkowych i kompletnie nie wykorzystywany potencjał pracownika, którego jedynym zadaniem jest przesłanie dwa razy dziennie maila o początku i końcu pracy.
  3. Pozamiataj…, czyli pracownik ds. utrzymania czystości. Piękne określenie dla zawodu sprzątaczki/sprzątacza. Żartobliwie również nazywany konserwatorem powierzchni płaskich.

Wyróżnione przeze mnie stanowiska obejmują około 90% ofert pracy. Jest to naprawdę spora liczba w stosunku do pozostałych. Jestem świadoma tego, że takie stanowiska pracy też są potrzebne, gdyż niepełnosprawności są różne i różne mamy możliwości rozwoju. Chciałabym jednak zwrócić uwagę na to, jak kształtuje się rynek pracy dla osób z niepełnosprawnością. Na pierwszy rzut oka widać, iż jest niedoceniany i nie wykorzystywany w pełni (wystarczy spojrzeć, jakie rodzaje prac są oferowane). Każdy zarządzający własnym biznesem chce mieć jak najmniejsze koszty działalności, a jak największe zyski. Dlaczego więc nie zatrudnić osoby z orzeczeniem, o takich samych predyspozycjach, co osoba sprawna np. do pracy zdalnej, gdzie:

  • odchodzą koszty stworzenia fizycznego miejsca pracy,
  • uzyskujemy dofinansowanie do wypłaty takiego pracownika,
  • uzyskujemy ulgi w opłatach na PFRON,

I to wszystko mając, tak samo wartościowego pracownika, który wykonuje swoje obowiązki w pełni.

Pozostałe 10% rynku daje nadzieje na przyszłość. Możemy tu znaleźć oferty pracy na stanowisko informatyka, programisty, grafika, inżyniera, przedstawiciela handlowego, doradcy klienta, księgowej, analityka finansowego, baristy, pracownika call center, listonosza, a nawet konsjerża. Mam nadzieję, że z czasem rynek stanie się bardziej otwarty i będziemy mieli coraz więcej ścieżek kariery do wyboru.


1 Komentarz

Basia Kos · 28 lutego 2019 o 13:02

Nadzieję mieć można, nawet trzeba lecz należy też być przy tym realistą. Proporcje 90% do 10% to ogromna dysproporcja. Przyjmując optymistyczny szacunek, że z każdym rokiem stan ten zmieni się korzystnie o 5% to matematycznie rzecz biorąc, za 18 lat wszystkie oferty dla ON powinny być odpowiednie.
Nie wszyscy ON mogą czy chcą ambitnej pracy – odliczmy więc z tych 18 nawet kilka lat, to i tak strasznie dużo – zbyt dużo czasu. Ludziom praca potrzebna jest teraz – od zaraz, a nie za ileś lat. Ci, którzy teraz jej potrzebują, mogą nie doczekać już tego czasu, bo się zestarzeją, bo stan zdrowia im się pogorszy, bo zamiast lepiej może być jeszcze gorzej, bo przecież na lepiej gwarancji żadnej nie ma, no i nasza nadzieja topnieje niestety szybko – jak bałwanek na wiosnę. 😉
Ta wszelka systemowa „produkcja” optymizmu, to może i ładnie w statystykach wygląda, ale w praktyce, to już mniej – dużo mniej. A jak się ON do obecnych proporcji przyzwyczają, że w sumie tą najniższą to za nic nierobienie powinno się dostawać, to co będzie dalej? Nawet jak za ileś lat mentalność pracodawców skruszeje i jakość ofert się zmieni, to chętnych na nie aż tylu nie będzie, bo „czym skorupka za młodu nasiąknie…”
W mojej ocenie bez wprowadzenia w szybkim czasie rozsądnych zmian nie ma tu co szastać nadzieją. Marazm trwania tego co obecnie jest zrobi swoje. Niestety, nic dobrego. Chwilowo, tak, bo jakąś tam pracę ileś osób złapie, ale perspektywicznie, nic dobrego z takiego stanu nie wyniknie dla ON.
Barbara Kościelniak-Zaborska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *