Przemyślenia nt. rynku pracy ON – „Czym jest praca?”

Opublikowane przez Katarzyna Kozioł w dniu

AGENCJA ZATRUDNIENIA SOD-JANISZEWSKI, PROJEKT „TASMAN BY SOD” – BLOG

Przemyślenia nt. rynku pracy ON – „Czym jest praca?”

Czym jest praca? To miara włożonego przez człowieka wysiłku, fizycznego lub umysłowego, na drodze do osiągnięcia danego celu. Tak mówi słownik. A jak to jest w przypadku pracy osób niepełnosprawnych?

Praca (przynajmniej w teorii) powinna przynosić, mniejsze lub większe, korzyści, zarówno dla pracodawcy, jak i pracownika. Ten pierwszy może rozwijać swoje przedsiębiorstwo czy zlecić wykonanie prac, których nie ma czasu bądź umiejętności wykonać sam. Za to drugi zyskuje źródło dochodu, jak i możliwość zdobywania doświadczenia, a co za tym idzie podnoszenie swoich kwalifikacji. Jednakże nie jest to takie oczywiste w przypadku ON (osób niepełnosprawnych).

Myślę, że każdy w większym bądź mniejszym stopniu pragnie samodzielności, niezależności i możliwości rozwoju. Zwykle przygoda z pracą zaczyna się gdzieś w szkole średniej, gdy nastoletnie głowy marzą o własnym groszu przy duszy na ciuchy, pasje czy po prostu imprezy. Idą do popularnego fastfood’u, sieci kin czy innej dorywczej pracy, którą mogą wykonywać po szkole czy w weekendy. Później wyjeżdżają na studia i w 90% równocześnie zaczynają kolejną pracę np. w sieciówce czy jako „przynieś, podaj, pozamiataj” w korpo. Doświadczenie rośnie, człowiek uczy się systematyczności, pracy w grupie, zaczyna wiedzieć z czym to się „je”. Później przychodzą praktyki, jak dobrze się poszuka to czegoś się człowiek nauczy, nawet zostanie na stałe. Potem graduacja studiów i próby na rynku pracy, mniej lub bardziej udane, ale już z jakimś doświadczeniem. Tak to w skrócie wygląda w przypadku przeciętnego obywatela XXI wieku. Jak jesteś kulawy, niestety jest trochę gorzej.

Nie wiem, jak to wygląda z perspektywy osoby niewidomej czy niemej, ale mogę co nieco powiedzieć o osobach poruszających się za pomocą wózka. Często jest tak, że pierwszy kontakt z rynkiem pracy mają dopiero jako młodzi dorośli. Załóżmy, że wyksztalcenie jest. Mało kto ma wcześniej okazję zdobyć jakiekolwiek doświadczenie, mimo posiadanych kwalifikacji. Umówmy się – mało miejsc jest przystosowanych dla ON, a w szczególności dla wózkowiczów. Jeśli już uda się zdobyć zatrudnienie, niestety bardzo często jest to po prostu etat stworzony tylko po to, aby uzyskać ulgi dla firmy i w rzeczywistości taka osoba, oprócz zarobku (najczęściej najniższa krajowa), nie zyskuje nic. Myślę, że są osoby którym to pasuje, ale jednak zdecydowana większość mierzy dużo wyżej, a jedyne polecenia służbowe jakie otrzymują to sprawdzenie czegoś np. w sieci czy przeredagowanie tekstu, bądź nie otrzymują żadnych. Po prostu widnieją z imienia i nazwiska na liście płac. Znam z autopsji. Niby fajnie, bo grosz wpada na tzw. „przeżycie”, ale nic poza. Żadnego doświadczenia, nowych umiejętności czy szansy na wykazanie się, po prostu „fajnie, że jesteś, masz tu parę groszy, a my spokój z opłatami na PFRON”. Brzmi dobrze, kasa za nic nierobienie, czego chcieć więcej. Niestety tak kolorowo nie jest, bo taki etat kiedyś się skończy, a my lądujemy na rynku pracy z takim samym doświadczeniem, czyli żadnym. Cały czas się zastanawiam, skąd taki stan rzeczy. Może wynikać to z braku wiedzy nt. ON, chęci oszczędzenia paru groszy dla firmy. Tylko nadal nie rozumiem, jaki sens jest zatrudniać kogoś i nie wykorzystywać go jako pracownika nawet w najmniejszym stopniu, co przyniosłoby tylko dodatkowe korzyści bez generacji kosztów, bo najniższa krajowa i tak musi być zapłacona. Jeśli już zatrudniasz pracownika to czemu go nie angażujesz? Choćby do archiwizacji dokumentów, wprowadzania danych, organizacji grafiku czy tworzenia baz danych. Niby nic, a korzysta każdy.

Kończąc, dajmy sobie szansę na osiągnięcie celu poprzez wysiłek fizyczny bądź umysłowy i mierzmy wyżej niż najniższa krajowa.

Katarzyna Kozioł


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *